SYCYLIA: JAK PRZYTYŁAM 5 KG W TYDZIEŃ?

Gdyby ktoś kiedyś mnie zapytał, jakie jest moje ulubione miejsce na świecie, odpowiedziałabym bez wahania, że Sycylia. Dlatego, jeśli macie jeszcze wątpliwości, czy odwiedzić Sycylię to właśnie Wasze wątpliwości powinny zniknąć. Na Sycylii nie tylko znajduje się aż 8 miast wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, ale urzeka ona również bogatą historią, nieziemskimi krajobrazami, dymiącym wulkanem Etna, serdecznymi ludźmi i przepysznym jedzeniem. Kocham włoskie jedzenie, ale tylko na Sycylii byłam w stanie zjeść na tyle dużo by przytyć 5 kg w jeden tydzień. I wiecie, co? Nie żałuję tego, bo to był najlepszy w moim w życiu tydzień kulinarny, za co serdecznie dziękuję Tobie Loretta  i Twoim znajomym.

1. pomarańcza sycylijska


Dzień dobry sycylijskie śniadanie


To właśnie dzięki położeniu na środku Morza Śródziemnego i niezwykłej historii Sycylia zawdzięcza swoje bogactwo kulinarne. Mieszają się tu smaki całego świata, a żyzna, wulkaniczna gleba sprawia, że nawet pomarańcza smakuje tu jak napój bogów. Moja przygoda kulinarna zaczęła się już od pierwszego dnia pobytu w Paterno w prowincji Katania. Pierwsze, co poczułam po przebudzeniu to aromatyczny zapach zaparzonej kawy i świeżego pieczywa, które właśnie przyniosła z piekarni babcia mojej koleżanki Loretty. Nie przepadam za samym smakiem kawy, ale uwielbiam delektować się jej zapachem, aromatem, dźwiękiem kawiarki i samą parą. To sprawia, że wypicie dla mnie cappuccino do śniadania jest jak mała celebracja dnia. Nie mogłam sobie oczywiście odmówić powąchania jeszcze ciepłych rogalików i skosztowania domowej konfitury. Na Sycylii tak jak w całych Włoszech je się śniadania na słodko. Poczułam niebo w gębie, ale to pistacjowe ciasteczka (pistachios) skradły moje serce. Do dziś pamiętam ten smak. Są to małe kruche ciasteczka ze specjalnej mąki pistacjowej.

1.ciasteczka pistacjowe pistachio


Nie ma to jak obiad u sycylijskiej mamy


Pistacje w sycylijskiej kuchni można spotkać praktycznie wszędzie. Daje się je nawet do sosów. Moją ulubioną pastą jest właśnie domowy makaron casarecce z sosem śmietanowo-pistacjowym, który przygotowała któregoś dnia mama Loretty. Po prostu niebo w gębie.

1. pasta pistachio casarecce


Na Sycylii są tylko słodkie desery


Nie jest kłamstwem, że poza zwiedzaniem praktycznie ciągle jadłam, ale nie opiszę tu wszystkiego, bo pomyślicie, że jestem obżartuchem (no trochę jestem). Żeby nie pominąć żadnego dania Loretta mi nawet przygotowała listę tego, co muszę spróbować. Skrupulatnie ją realizowałam do ostatniego wieczoru, gdy mimo wielkich chęci nie byłam w stanie dokończyć słodkiego cannoli, czyli obsypanej cukrem pudrem kruchej rurki z kremem z serka ricotta i wanilii. A to, dlatego, że jeszcze nie strawiłam pysznej pizzy sycylijskiej, pasty z owocami morza oraz super słodkiego ciasta cassata (nasączony biszkopt z nadzieniem z ricotty, marcepanem i kandyzowanymi owocami).

1. casata i canolli


Sycylia to wyspa owocami i rybami płynąca


W mojej kuchni od zawsze na pierwszym miejscu były owoce morza, ryby i owoce. Zawsze, gdy tylko mam do nich dostęp to staram się najeść na cały rok. Sycylia jest idealnym na to miejsce. Owoce i warzywa na tutejszych targach wyglądają tak soczyście i apetycznie, że trudno uwierzyć, że są naturalne. Któregoś dnia w Katanii zobaczyłam na targu brzoskwinie, które były wielkości melona. Spytałam rolnika czy one są naturalne? Pan tylko wręczył mi z uśmiechem jedną do ręki i powiedział: „to dla Ciebie gratis”.

Podziękowałam i usiadłam na ławce w celu konsumpcji. Tylko jak to ugryźć? Na raz! Matko, jakie to było pyszne. Czułam, jak sok tryska mi po policzkach. To była najlepsza brzoskwinia, jaką jadłam w życiu. Szybko wróciłam do stoiska kupić całą torbę. Pan znów się uśmiechnął i łamanym angielskim wytłumaczył mi, że na Sycylii są najsmaczniejsze na świecie owoce i warzywa dzięki glebie, którą naturalnie użyźnia wylewająca, co jakiś czas Etna. Ja w to wierzę, a Wy?

1. targ rybny Catania

W Katanii tak jak i zresztą w innych miastach, co najmniej raz w tygodniu odbywa się targ rybny. Jako wielka fanka morskiego jedzenia nie mogłam tego przepuścić. Niektórzy uważają, że ryby śmierdzą, a ja twierdzę, że pachną. Targ rybny w Katanii to była miłość od pierwszego wejrzenia. Mimo że nie był on największych rozmiarów, to zachwycał bogactwem i różnorodnością asortymentu. Wszystko ładnie rozłożone i świeże prosto z kutra rybackiego. Byłam tak oszołomiona, że nie wiedziałam gdzie patrzeć. Niektóre ryby widziałam na żywo pierwszy raz. Nidy nie przepuszczałam, np. że ryba piła ma taką dużą piłę, a krewetka może być większa od kraba. Nawet jeśli nie lubicie jeść ryb to warto tu być dla samych widoków.

1. targ rybny Catania 2


Nie ma to jak sycylijski fast food


Mój grafik pobytu na Sycylii był bardzo napięty. Praktycznie każdego dnia byłam w innym miejscu. Śniadaniami się zwykle nie najadałam, więc z pomocą mi przychodził lokalny fast food. Przy okazji kupowania biletu autobusowego zwykle fundowałam sobie arancino (smażona kulka ryżowa z nadzieniem mięsnym z sosem pomidorowym – con ragu lub z bakłażanem – con burro lub mozzarelą z szynką) albo panino con panelle (bułka ze smażonym plackiem z ciecierzycy za niecałe 2 euro).

1. arancini


Co zamiast lodów na Sycylii?


Dla ochłody zwykłe brałam tradycyjny sycylijski deser granita. Na pierwszy rzut oka wygląda on jak kubek z pokruszonym lodem i w dużej mierze nim jest. W upalny dzień to najlepszy i najtańszy sposób na orzeźwienie. Dostępne są różne smaki. Mnie najbardziej smakował ten na bazie cytryny.

1. granita


Pyszności i słodkości na Sycylii nie tylko na weselu


Na koniec wspomnę o owocach frutta Martorana, które mnie zaskoczyły na sycylijskim weselu. Zresztą na weselu wiele rzeczy mnie zaskoczyło, zwłaszcza ilość jedzenia, którą trzeba było spożyć. Jedną z typowych tradycji jest tzw. Venetian Hour. To czas, w którym na salę wjeżdża pięknie przyozdobiony ogromny stół, a na nim kilkanaście rodzajów ciast, ciastek, owoców. Wszystkiego jest tak dużo, że nie da się tego ogarnąć wzrokiem. Jeśli byliście kiedyś na jakimś weselu, to wiedzcie, że za dużo się tam człowiek nie rusza. Zamiast tańczenia ludzie spacerują i rozmawiają o życiu.

1. venetian hour

Wróćmy jednak do owoców Martorana, które wyglądają jak owoce, a nimi nie są. Powstają one na bazie mąki migdałowej i cukru, a później są odpowiednio barwione. Legenda głosi, że wymyśliły je zakonnice w klasztorze Martorana, które powiesiły je w swoim sadzie zamiast prawdziwych. Wyglądają one tak apetycznie, że nie sposób się na nie skusić. Ze względu jednak na swoją słodkość nie da się ich zjeść za dużo.

1. owoce frutta Marturana


A co Wy myślicie o takim deserze? Chętnie dowiem się, które potrawy sycylijskie przypadły Wam do gustu najbardziej. A może Wasze serce skradły zupełnie inne? Podzielcie się w komentarzach swoimi doświadczeniami z innymi.

Renata
Jestem tu

Renata

absolwentka UW i University of Southern Denmark, waleczna księżniczka, alergiczka, jedynaczka walcząca od dziecka z samotnością i kompleksami, marzycielka, niepoprawna optymistka, samotna podróżniczka i organizatorka wypraw grupowych na 4 kontynentach, która kocha latać samolotem od 3 roku życia, mieszkała w Hiszpanii i Danii, aktualnie jest w Londynie
Renata
Jestem tu
  • Smakosz

    wszystko wygląda tak apetycznie, że chce się jeść.