PODSUMOWANIE 2017 I 5 NASZYCH MOMENTÓW

Witajcie w 2018!

Nie wiem jak Wy, ale ja wciąż nie mogę uwierzyć, że mamy Nowy Rok. Rok 2017 był dla nas wyjątkowy. Dokładnie w grudniu minął rok od mojej przeprowadzki do Londynu, który każdego dnia odkrywam na nowo. Ten rok był pełen nie tylko nowych doświadczeń i prób, ale też wielu radosnych momentów. Ponownie mogłyśmy odkryć radość ze wspólnego podróżowania i spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy – dwóch dojrzałych kobiet, które są świadome swoich wyborów i wiedzą, że w życiu są tylko ważne chwile. To rok, który kolejny raz potwierdził, że wartość ma tylko to, co niematerialne, to, co ludzkie i szczere. Świat nie stoi w miejscu. Ludzie nie są idealni. Rodzina jednak zawsze powinna być na pierwszym miejscu. Starajmy się żyć w zgodzie ze sobą. Kochajmy ludzi, ale też pozwólmy się kochać. Najpiękniejszą stroną podróżowania są poznani na trasie ludzie, a nie same widoki. To chyba każdy wie z własnego doświadczenia.

Ten rok był też przełomowy pod względem podróżniczym. Praktycznie nie było żadnego miesiąca, w którym bym gdzieś nie poleciała. A 2018 zapowiada się jeszcze bardziej intensywnie, bo zaczął się od nart we Francji, gdzie osiągnęłam swój życiowy rekord, zjeżdżając z ponad 3200 m n.p.m. Spośród wszystkich dziesięciu krajów, które odwiedziłyśmy w tym roku moim największym odkryciem były Filipiny oraz Cypr. To również rok pełen podroży sentymentalnych, spotkań po latach oraz w głąb swojej duszy. Szczególnym był wspólny wyjazd do Barcelony po 20 latach.

To również rok, który pokazał nam, że założenie bloga było słuszną decyzją. Prawie 2 tys. fanów na FB, tysiąc followersów na instagramie, 104 wpisy, 14 tys. wyświetleń i średnio 100 odwiedzin dziennie, kilkanaście projektów komercyjnych oraz pierwsze wystąpienia w mediach to nie są jeszcze gigantyczne liczby. Wszystko jednak przed nami. Dla nas liczy się przede wszystkim coraz większa liczba regularnych czytelników, liczne serdeczne wiadomości oraz zainteresowanie wielu firm współpracą. Jesteśmy przekonane, że 2018 będzie jeszcze ciekawszy. Bądźcie z nami!

Długo zastanawiałyśmy się, jakie 5 momentów mogłoby najlepiej podsumować 2017. Wybór nie był łatwy, bo było ich wiele. Ostatecznie wybrałyśmy poniższe. Mam nadzieję, że zostaniecie z nami dalej. Pamiętajcie, że nasz blog jest przede wszystkim dla Was. Nie wstydźcie się do nas pisać lub komentować na blogu, bo dla nas naprawdę ważne


1. WIELKANOC W GÓRACH ŚWIĘTOKRZYSKICH I ZDOBYCIE ŁYSICY


Do tej pory nie przywiązywałam zbyt dużo uwagi do Wielkanocy w przeciwieństwie do Wigilii. Nie raz zdarzało się, że spędzałam Święta poza domem. Zwykle jednak staraliśmy się Święta spędzać razem w domu. Pierwszy raz zmieniliśmy tę tradycję rok temu i na Święta pojechaliśmy do Ciechocinka. W tym roku zdecydowaliśmy się zrobić ponownie i skupić się przede wszystkim na czasie spędzonym wspólnie, a nie na sprzątaniu i gotowaniu jak zwykle. Wszystkim polecam tę opcję.

Bardzo długo zastanawialiśmy się gdzie pojechać. Zwłaszcza że decyzja zapadła w ostatniej chwili. W końcu zdecydowaliśmy się na Góry Świętokrzyskie i to był strzał w dziesiątkę. Hotel znajdował się tuż przy Parku Narodowym, a z balkonu mieliśmy piękną panoramę górską.

Również jedzenie oraz śniadanie wielkanocne było przepyszne. Nawet nie wiecie, jakie to wspaniałe uczucie nie musieć się martwić, co będziemy jeść jutro, albo, kto będzie zmywać itd. Mogliśmy wykorzystać cały pobyt na spacery, relaks i rozmowy o życiu. Przez chwilę poczułam się znów jak mała dziewczynka. Jako dziecko uważałam, że spacery z rodzicami po lesie i górach są nudne. Teraz bardzo to doceniam. Myślicie, że się starzeję? Ten wyjazd był też szczególny ze względu na zdobycie szczytu góry Łysica. Niby banalna rzecz, ale dla Mamy, która jest po licznych operacjach, to była pierwsza tego typu, aktywność fizyczna po wielu latach. Więcej na temat tego pobytu znajdziecie w innym tekście.


2. PIERWSZY PROJEKT CSR NA BLOGU Z YVES ROCHER


Od dziecka byłam wychowywana w poczuciu, że przyrodę trzeba szanować i dbać o naturę poprzez codzienne zachowania. Również jako podróżniczki staramy się być odpowiedzialne względem środowiska naturalnego i lokalnych społeczności. W tym roku dodatkowo jako cel postawiłam sobie ograniczenie zakupów, co w praktyce wyszło mi bardzo dobrze. Z rzeczy tzw. niezwiązanych z jedzeniem kupiłam tylko dwie pary butów, jedną sukienkę, jedną torebkę, lustro, komplet pościeli, kamerę sportową, wodoodporne pokrowce, powerbank oraz cztery pary rajstop. Nieźle prawda? Założenie było bardzo proste – mogę tylko kupić to, co jest mi niezbędne do życia/pracy lub w przypadku gdy dana rzecz się popsuje. Pomyślcie sobie jakie oszczędności udało mi się zrobić. Myślicie, że to dobre postanowienie?

Tym bardziej ucieszyła nas możliwość współpracy z firmą Yves Rocher, której kosmetyki znamy i cenimy m.in. ze względu na naturalne składniki oraz ekologiczną produkcję. Wspólna kampania promująca odpowiedzialną turystyką oraz dbanie o środowisko naturalne, a przy tym możliwość poznania lepiej firmy była dla nas wspaniałym doświadczeniem. Życzymy sobie więcej takich kooperacji, które poza zwykłym przekazem komercyjnym edukują i przyczyniają się do kreowania lepszych zachowań. Tutaj możecie poczytać o tym projekcie więcej.


3.MAMA I CÓRKA POD ŁUKIEM TRIUMFALNYM W BARCELONIE PO 20 LATACH 


Każdy z nas ma na świecie takie miejsce, do którego chce ciągle wracać i w którym czuje się jak w domu. Dla mnie takim miastem jest Barcelona, którą kocham od dziecka. Dokładnie 20 lat temu pierwszy raz ją odwiedziłam razem z Mamą. W tym czasie samoloty jeszcze były bardzo drogie, a wyjazdów do Hiszpanii było niewiele. Dojechałyśmy więc do niej autobusem. Aż trudno uwierzyć, że spędziłyśmy w podroży ponad 35 godzin, ale było warto.

Zakochałyśmy się w tym mieście oraz hiszpańskiej kulturze od pierwszego dnia. Niestety ze względu na liczne choroby i problemy rodzinne Mama nie mogła powrócić zbyt szybko w przeciwieństwie do mnie. Barcelona to jedyne miasto, w którym byłam już dziesięć razy i wciąż mi mało.

Zeszłoroczny wyjazd był więc szczególny. Spotkałyśmy się w Barcelonie razem z Mamą. Nawet nie wiecie, jakie to wspaniałe uczucie stanąć ponownie razem w uścisku pod Łukiem Triumfalnym i zrobić sobie wspólne zdjęcie po 20 latach. Dla takich chwil warto żyć, cytując klasyka. Już wkrótce opublikujemy nasze wspomnienia z tego wyjazdu, więc czytajcie nas regularnie.


4. WYJAZD LAST MINUTE NA FILIPINY 


Od zawsze powtarzam sobie, że życie to wieczna podróż i splot przypadków. Kiedy początkowo dowiedziałam się, że zamiast 8 dni urlopu mogę wziąć tylko 5, zrobiło mi się przykro. Marzyły mi się dwa tygodnie gdzieś w Azji z moją przyjaciółką. Dodatkowo byłam zła, bo ze względu na mnie wzięła ona dłuższy urlop. Zaczęło się więc wielkie kombinowanie, gdzie lecieć i jak pogodzić ze sobą ograniczające mnie daty oraz różnice w kosztach, różne potrzeby itd.

Do ostatniej chwili nie mogłyśmy się zdecydować, gdy nagle znalazłyśmy loty na Filipiny. W pierwszym momencie pomyślałam, że to wariactwo lecieć 17h, a potem wracać 22h, by spędzić tylko 8 dni na miejscu. Ostatecznie się zdecydowałam i nie żałuję ani trochę, To był jeden z moich najlepszych wyjazdów, a już na pewno najbardziej przygodowy.

Możliwość spędzenia w wodzie 20 minut z rekinami wielorybimi to było jedno z moich najpiękniejszych doświadczeń. Pomijam oczywiście całą otoczkę komercyjną, z którą nie do końca czuję się dobrze. Przy czym możliwość spojrzenia w oczy tym gigantycznym i pięknym ssakom jest czymś nie do opisania. Człowiek nabiera takiego respektu. Zaczyna rozumieć, jak niewiele znaczy w przyrodzie.

Natomiast skoki z wodospadów i kilkugodzinny canyoneering dostarczyły mi ogromnej adrenaliny i pozwoliły poznać przyrodę w zupełnie innych niż do tej pory okolicznościach. Podobnie jak zjazd na linie w Loboc z wysokości 2.5 km w nad przepaścią był próbą przełamania lęku oraz bezcenną chwilą poczucia się jak ptak. Takich magicznych momentów na Filipinach miałam jeszcze więcej, ale nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów, zanim nie powstanie tekst na ten temat. Powiem Wam tylko, że nie ma na świecie lepszego miejsca na relaks oraz spotkanie tak wielu wartościowych i o wielkich sercach ludzi.


5. DRUGA WIGILIA W LONDYNIE


Czas leci szybko. Nawet się nie obejrzałam, a był już grudzień. W tym roku ponownie jak rok temu postanowiliśmy spędzić Wigilię w Londynie. Tym razem jednak było więcej czasu na przygotowania, zrobienie zakupów oraz przede wszystkim zorganizowanie czasu wolnego. W tym roku było pięknie i tak trochę inaczej.

Zjedliśmy tradycyjną polską kolację przy pięknie zakrytym stole, a wieczorem wybraliśmy się na koncert kolęd do Royal Albert Hall. Śmiesznie było śpiewać na stojąco razem z pozostałymi paroma tysiącami ludzi. To było coś dla nas nietypowego, ale jednocześnie coś specjalnego. Dzień wcześniej zaś odwiedziliśmy Festiwal Lampionów w Chiswick Garden. Nie ograniczyliśmy się też do mszy w polskim kościele, ale również wybraliśmy się do katedry Westminster, gdzie występowało kilka chórów. W ten sposób udało nam się połączyć polskie i angielskie tradycje, czyniąc te Święta dla nas szczególnymi. W pozostałe dni zaś mieliśmy czas na wspólne spacery oraz wycieczki do Oxfordu i Cambridge, by sprawdzić, które studenckie miasto jest ładniejsze. Chcecie poznać naszą opinię? Zaczekajcie do kolejnego tekstu.


Czas płynie szybko i dziś mamy drugą połowę stycznia. Dla mnie to czas na spisanie postanowień noworocznych. Część będzie związana z blogiem, a rok 2018 zapowiada się ciekawie pod względem podróżniczym od samego początku, więc śledźcie nas na bieżąco. Do zobaczenia!

Renata
Jestem tu

Renata

absolwentka UW i University of Southern Denmark, waleczna księżniczka, alergiczka, jedynaczka walcząca od dziecka z samotnością i kompleksami, marzycielka, niepoprawna optymistka, samotna podróżniczka i organizatorka wypraw grupowych na 4 kontynentach, która kocha latać samolotem od 3 roku życia, mieszkała w Hiszpanii i Danii, aktualnie jest w Londynie
Renata
Jestem tu

Latest posts by Renata (see all)