BURANO, MURANO I LIDO, CZYLI CO ZOBACZYĆ POZA WENECJĄ?

Wenecja jest piękna i ma wiele do zaoferowania, ale świat się na niej nie kończy. Będąc w Wenecji, warto odwiedzić również inne wyspy położone na Lagunie Weneckiej. Są one niewielkie, ale bardzo malownicze. Na wyspie Burano oczaruje nas mnogość kolorów i poczujemy się przez chwilę jak w Meksyku. W Murano docenimy piękno szkła i kunszt rękodzieła. Natomiast w Lido po dniu pełnym wrażeń możemy się zrelaksować na plaży, podziwiając zachód słońca. Zapraszam w podróż po weneckich wyspach.

W lipcu zeszłego roku z okazji festiwalu Redentore postanowiłam ponownie odwiedzić Wenecję, by się w niej pierwszy raz zakochać (o czym przeczytacie tutaj). Mój pierwszy raz bowiem nie wspominam jakoś wyjątkowo. Udało się i Wenecja skradła moje serce, ale nie tylko ona. Cieszę się, że poza samą Wenecją znalazłam czas by poznać pozostałe wyspy Laguny Weneckiej. Chciałabym Wam je przybliżyć i zachęcić do odwiedzenia przy okazji pobytu w Wenecji.

Trzeciego dnia pobytu w Wenecji postanowiłam popłynąć tramwajem wodnym vaporetto na wyspy: Murano i Burano. W tym celu zakupiłam jednodniowy bilet (24h) za 20 €. Cena jednorazowego biletu to 7,5 € przy czym, żeby dostać się na Burano trzeba wcześniej dopłynąć do Murano i tam się przesiąść. Nie ma bezpośredniego transportu z Wenecji na Burano. Wiadomo więc, co się bardziej opłaca.

Murano słynie przede wszystkim z produkcji szkła weneckiego (od ponad 700 lat). Mało kto wie, że ta antyczna wyspa to tak naprawdę grupa siedmiu małych wysp połączonych mostami. Można bezpłatnie m.in. zobaczyć muzeum szklarstwa Museo Vetrario przy hucie szkła. Jest to jedyne takie muzeum we Włoszech i jedno z nielicznych na świecie.

Technologia wyrobu szkła była na Murano doskonalona przez wieki i objęta surowo strzeżoną tajemnicą. Początki szklarstwa na Murano sięgają 1291 roku, gdy władze Republiki Weneckiej z obawy przed pożarem przeniosły tu wszystkie warsztaty szklarskie. Wyroby ze szkła weneckiego wytwarzane są z wykorzystaniem techniki palnikowej do roztapiania krzemionki, a później nadania odpowiedniego kształtu w procesie ochładzania. Na tym jednak nie koniec. Uzyskane szkło jest następnie cięte i ponownie poddawane obróbce termicznej dla uzyskania ciekawszych efektów. Jest to więc bardzo złożony i pracochłonny proces. Nic więc dziwnego, że szkło weneckie jest znane na całym świecie.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie wyroby ze szkła na Murano są oryginalne. Wśród sklepów z rękodziełem znajdują się również sklepy z podróbkami. Trzeba więc być ostrożnym przy robieniu zakupów. Oryginalne produkty z fabryki na Murano powinny być sygnowane i posiadać certyfikat oryginalności. Niestety szklane wyroby nie są tanie. Ciężko się jednak powstrzymać przed zakupem chociaż jednej rzeczy. Ja się zdecydowałam na kolczyki – jedną parę dla mnie i drugą dla Mamy.

Poza hutą można zobaczyć kościół Chiesa di San Pietro Martire z wieloma cennymi dziełami sztuki oraz XIX-wieczną wieżę zegarową, oraz szklaną rzeźbę na głównym placu Campo San Stefano. Poza tym warto się przespacerować uliczkami i zjeść obiad w okolicznej knajpce.

Osobiście polecam restaurację Ristorante Pizzeria Marlin z przepyszną pastą z owocami morza, pizzą oraz tiramisu Znajduje się ona przy kanale obok placu Campo San Stefano (Fondamenta Vetrai, 53), między przystankiem Faro a Colonna.

Dla tych, co są z Warszawy mała ciekawostka. Dzielnica Muranów swoją nazwę wzięła waśnie od wyspy Murano.

Płynąc na Murano mija się wyspę – Isola di San Michele, która od 1807 r. pełni funkcję cmentarza. Ciała były przewożone na nią w specjalnych, pogrzebowych gondolach.

Burano natomiast zachwyci Was barwną architekturą z charakterystycznymi kolorowymi domkami. Na pierwszy rzut oka Burano przypomina trochę meksykańskie miasto Guanajuato.

Poza tym zobaczycie w mieście pełno sklepów z wyrobami z koronek. Podobno tradycja wyrabiania koronek ręczną metodą sięga XV wieku. Aktualnie większość wyrobów pochodzi z importu, ale można też znaleźć te wyrabiane na wyspie. Uwagę zwracają również kościoły San Martino oraz Santa Barbara.

To, co jednak najbardziej przyciąga uwagę to jaskrawe kolory domów, które odbijając się w wodzie nadają miastu bajkowy klimat. Polecam spacer wzdłuż kanału i z powrotem. Warto też zajrzeć na małe dziedzińce niektórych domostw.

Pewnie zastanawiacie się jak to się stało, że domy są tak różnorodnie pomalowane. Żaden z domów nie może zostać pomalowany bez zgody lokalnych władz. Właściciel domu musi otrzymać specjalne pozwolenie wraz z akceptacją wybranego koloru.

Wybiła 17. Czas wracać do domu. Wieczorem zafundowałam sobie z koleżanką w ramach naszego biletu 1-godzinny rejs wzdłuż Canale Grande od Placu Św. Marka do dworca St. Lucia. Po drodze mijamy wspaniałe weneckie pałace. Przy zachodzie słońca Wenecja wydaje się najpiękniejsza. Po zmroku nie ma co liczyć na romantyczne spacery w blasku księżyca, bo ze względu na bliskie sąsiedztwo z lotniskiem cała Wenecja jest schowana w półmroku i prawie w ogóle nieoświetlona.

Następnego dnia po imprezowym wieczorze w pałacu Palazzo Piano Nobile della Loggia musiał być czas na relaks. Wieczorem czekała nas impreza na łódkach i świętowanie razem z Wenecjanami festiwalu Redentore. Plażowanie na wyspie Lido było więc idealnym rozwiązaniem, zwłaszcza że nasz bilet na wodny tramwaj był nadal ważny.

Lido słynie przede wszystkim z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji  (najstarszy istniejący na świecie festiwal filmowy) oraz plaży. Z przystanku tramwaju wodnego na plażę prowadzi długa na 700 metrów ulica  Gran Viale Santa Maria Elisabetta. Po drodze mijamy liczne restauracje, markowe sklepy i hotele (m.in. prestiżowy Grande Albergo Ausonia & Hungaria). Wejście na bezpłatną publiczną plażę znajduje się dokładnie na jej końcu więc na pewno się nie zgubicie.

Trudno doszukać się na wyspie innych atrakcji. Można za to osiągnąć duży sukces sportowy, bo w triathlonie, który miałyśmy okazję obejrzeć, brało udział tylko 15 zawodników. Plaża sama w sobie nie zachwyca, ale kąpiel w lagunie w upalny dzień to super orzeźwienie. Bezpośrednio przy plaży znajduje się stosunkowo niedroga jak na Lido restauracja Blue Lagoon (P. Le Buccintoro 1) : pizza 9 €, sok 3 €, latte 3 €.

Na wyspie co prawda znajduje się parę obiektów, które można zwiedzić m.in. kościół Chiesa di Santa Maria Elisabetta. Osobiście jednak uważam, że czas na wyspie lepiej wykorzystać na relaks nad morzem i poczuć się jak gwiazda filmowa.


Mam nadzieję, że mój tekst zachęcił Was do wybrania się poza Wenecję i poznania innych wysp Laguny Weneckiej.  Dajcie znać w komentarzach. Może ktoś z Was już był i chciałby się podzielić wrażeniami? Serdecznie zapraszamy do tego w komentarzach. Jeśli szukacie więcej informacji na temat samej Wenecji to koniecznie zajrzyjcie tutaj.

Renata
Jestem tu

Renata

absolwentka UW i University of Southern Denmark, waleczna księżniczka, alergiczka, jedynaczka walcząca od dziecka z samotnością i kompleksami, marzycielka, niepoprawna optymistka, samotna podróżniczka i organizatorka wypraw grupowych na 4 kontynentach, która kocha latać samolotem od 3 roku życia, mieszkała w Hiszpanii i Danii, aktualnie jest w Londynie
Renata
Jestem tu